sobota, 16 lipca 2016

Prolog



Do dziś pamięta ten dzień, w którym ich poznała. Byli inni, niż wszyscy opowiadali; dojrzali, a zarazem młodzi; zabawni, ale potrafiący zachować powagę; żywi, lecz dla niej już posiadali plakietkę z napisem „MARTWY”. Zauraczali każdą kobietę swoim zachowaniem i wyglądem, ale rzadko kiedy to wykorzystywali - tylko w ważnych sytuacjach. Ich urok na nią nie działał, byli dla niej tylko najlepszymi przyjaciółmi. Czuła się okrutnie z myślą, że już niebawem stracą całą swoją niewinność, że zostanie ona pochłonięta przez wojnę. Ona nigdy nie oszczędza. Nikogo.
Wojna zabrała za dużo osób dla niej ważnych. Widziała, jak każdy z nich umiera swoją własną śmiercią; cichą, spektakularną, pełną cierpienia czy szybką, bezbolesną. Zazdrościła im. Naprawdę im zazdrościła. Połączyli się z resztą swoich bliskich, a ona została sama na polu bitwy, płacząc i przepraszając za wszystko, co w życiu uczyniła. Każdy błąd, każdą spędzoną chwilę szczerze przeklinała. I wtedy naprawdę siebie nienawidziła.
Nienawidzi dalej. 
 
***

Hej, hej! Witam wszystkich czytających ten wytwór mojej wyobraźni, bo dziełem tego nazwać na pewno nie można. Jest to moja pierwsza opowieść, którą piszę na poważnie i którą postanowiłam opublikować. Stresuję się ogromnie, ponieważ nigdy nie lubiłam znajdować się w środku zainteresowania i przyjmować krytyki. Lecz pomimo całego strachu, który odczuwam- dosłownie, ręce mi lekko drżą- ukazuję prolog mojej trylogii. Wiem, że nie jest najlepszy, ale czekam na komentarze, nawet te z krytyką. No to na chwilę obecną wystarczy mojego gadania. 
Miłego dnia!
  
layout by oreuis